Scenariusz inscenizacji z okazji Dnia Babci i Dziadka – Wesoły Świat Jana Brzechwy

0
149

Osoby:

  • Narratorzy: (uczennice kl. 4: Małgosia P., Nicola R., Klaudia W.)
  • Samochwała: Julia K.
  • Kłamczucha: Marcin, Bartek, Julka S., Patrycja
  • Leń: Oskar
  • Skarżypyta: Julka S.
  • Żuk: Alan
  • Biedronka: Justyna
  • Muchomor: Marcin
  • Żaba: Roksana
  • Doktor: Olek
  • Kaczka: Patrycja
  • Kucharz: Bartek
  • Żuraw: Ksawery
  • Czapla: Julka K.

NARRATOR

Witam wszystkich tu zebranych.

Niespodziankę dla Was mamy.

Już za chwilę na tej scenie

odbędzie się przedstawienie!

Zaraz wejdą tu cudaki –

ni zwierzaki, ni dzieciaki,

i pokażą świat bajkowy:

niby stary – a wciąż nowy.

Więc uwaga już, kochani:

przedstawienie zaczynamy!!!

Rozlega się melodia – wstęp do piosenki „WITAJCIE W NASZEJ BAJCE”. Na scenę wbiegają wszystkie postacie biorące udział w inscenizacji. Razem śpiewają piosenkę.

1. Witajcie! W naszej bajce słoń zagra na fujarce,

Pinokio nam zaśpiewa, zatańczą wkoło drzewa.

Tu wszystko jest możliwe, zwierzęta są szczęśliwe,

a dzieci, wiem coś o tym, latają samolotem.

REF. Nikt tutaj nie zna głodu. Nikt tu nie czuje chłodu.

I nawet ja nie kłamię. Nikt się nie skarży mamie!

2. Witajcie! W naszej bajce słoń zagra na fujarce,

Pinokio nam zaśpiewa, zatańczą wkoło drzewa.

Bo z wami jest weselej, ruszymy dalej w knieje,

a w kniejach i dąbrowach przygoda już się chowa.

REF. My ją znajdziemy sami. My – chłopcy z dziewczętami.

A wtedy, daję słowo, że będzie kolorowo !

Po zakończeniu piosenki wszyscy wybiegają – zostają tylko NARRATORZY i SAMOCHWAŁA.

NARRATOR

A ty po coś tu została?

SAMOCHWAŁA – JULKA K.

Bo ja będę przemawiała!

Zdolna jestem niesłychanie,

najpiękniejsze mam ubranie,

moja buzia tryska zdrowiem,

jak coś powiem, to już powiem,

jak odpowiem, to roztropnie,

w szkole mam najlepsze stopnie,

śpiewam lepiej, niż w operze,

świetnie jeżdżę na rowerze,

znakomicie muchy łapię,

wiem, gdzie Wisła jest na mapie,

jestem mądra, jestem zgrabna,

wiotka, słodka i powabna,

a w dodatku, daję słowo,

mam rodzinę wyjątkową:

tato mój do pieca sięga,

moja mama – taka tęga,

moja siostra – taka mała,

a ja jestem – samochwała!

NARRATOR

Patrzcie, patrzcie – taka mała,

A już taka samochwała!!!

SAMOCHWAŁA wybiega, wchodzi KŁAMCZUCHA 1.

KŁAMCZUCHA 1

Proszę pana, proszę pana!

Zaszła u nas wielka zmiana:

moja starsza siostra Bronka

zamieniła się w skowronka.

Siedzi cały dzień na buku

i powtarza: „Kuku, kuku!”.

NARRATOR

Pomyśl tylko, co ty pleciesz!

To zwyczajne kłamstwo przecież!

KŁAMCZUCHA 2

Proszę pana, proszę pana!

Rzecz się stała niesłychana:

zamiast deszczu u sąsiada

dziś padała oranżada!

I w dodatku całkiem sucha!

NARRATOR

Fe, nieładnie! Fe, kłamczucha!

KŁAMCZUCHA 3

To nie wszystko, proszę pana!

U stryjenki wczoraj z rana

abecadło z pieca spadło,

całą pieczeń z rondla zjadło!

A tymczasem na obiedzie

miał być lew i dwa niedźwiedzie.

NARRATOR

To dopiero jest kłamczucha!

KŁAMCZUCHA 4 – PATRYCJA

Proszę pana, niech pan słucha!

Po południu na zabawie

utonęła kaczka w stawie.

Pan nie wierzy? Daję słowo!

Sprowadzono straż ogniową.

Przecedzono wodę sitem,

a co ryb złowiono przy tym!

NARRATOR

Fe, nieładnie! Któż tak kłamie?

Zaraz się poskarżę mamie!

KŁAMCZUCHY wychodzą, wchodzi LEŃ. Rozkłada kocyk, siada, przeciąga się, ziewa.

NARRATOR

A tu znowu siedzi leń – nic nie robi cały dzień!

LEŃ – OSKAR

O, wypraszam to sobie!

Jak to? Ja nic nie robię?

A kto siedzi na tapczanie?

A kto zjadł pierwsze śniadanie?

A kto dzisiaj pluł i łapał?

A kto się w głowę podrapał?

A kto dziś zgubił kalosze?

O – o! Proszę!

NARRATOR

Siedzi sobie taki leń – nic nie robi cały dzień!

LEŃ

Przepraszam! A tranu nie piłem?

A uszu dzisiaj nie myłem?

A nie urwałem guzika?

A nie pokazałem języka?

A nie chodziłem się strzyc?

To wszystko nazywa się nic?!

NARRATOR

To dopiero straszny leń – nic nie robił cały dzień!!!

Obrażony LEŃ wychodzi. Wbiega SKARŻYPYTA.

SKARŻYPYTA – JULKA S. (śpiewa)

Piotruś nie był dzisiaj w szkole,

Antek zrobił dziurę w stole,

Wanda obrus poplamiła,

Zosia szyi nie umyła,

Jurek zgubił klucz, a Wacek

zjadł ze stołu cały placek!

NARRATOR (śpiewa)

Któż się ciebie o to pyta?

SKARŻYPYTA (śpiewa)

Nikt. Ja jestem skarżypyta!

NARRATOR

Uciekajcie już dzieciaki! Teraz zapraszam zwierzaki!

Dzieci wybiegają. Wchodzi BIEDRONKA, a po chwili ŻUK.

NARRATOR

Witam śliczną biedroneczkę, uśmiechniętą panieneczkę.

O! A za nią ktoś już spieszy! Czy biedronka się ucieszy?

Już wiem kto to – to pan żuk.

Do biedronki: puk, puk, puk!

Panieneczka widzi żuka.

BIEDRONKA – JUSTYNA

Czego pan tu u mnie szuka?

NARRATOR

Skoczył żuk jak polny konik,

z galanterią zdjął melonik

i powiada:

ŻUK – ALAN

Wstań biedronko,

wyjdź biedronko, przyjdź na słonko.

Wezmę ciebie aż na łączkę

i poproszę o twą rączkę.

NARRATOR

Oburzyła się biedronka:

BIEDRONKA

Niech pan tutaj się nie błąka!

Niech pan zmiata i nie lata,

i zostawi lepiej mnie,

bo ja jestem piegowata,

a pan – nie!

NARRATOR

Powiedziała, co wiedziała

i czym prędzej odleciała.

Poleciała, a wieczorem

ślub już brała z muchomorem,

bo od środka aż po brzegi

miał wspaniałe, wielkie piegi.

BIEDRONKA przechadza się z MUCHOMOREM (MARCIN).

Stąd nauka jest dla żuka:

żuk na żonę żuka szuka.

NARRATOR (do żuka)

Nie bądź taki obrażony.

Idź i szukaj żuczej żony.

BIEDRONKA z MUCHOMOREM i ŻUK wychodzą. WBIEGA ŻABKA (ROKSANA) I ŚPIEWA: ”Była sobie żabka mała…”

Wchodzi DOKTOR

NARRATOR

O! Witam pana doktora.

Chyba ta żabka jest chora…

ŻABA – ROKSANA

Tak, taka jestem coś słaba.

Właśnie muszę do doktora.

Oj, doktorze! Jestem chora!

NARRATOR

Doktor włożył okulary,

bo już był cokolwiek stary.

Potem ją dokładnie zbadał,

no, i wreszcie tak powiada:

DOKTOR – OLEK

Pani zanadto się poci,

niech pani unika wilgoci,

niech pani się czasem nie kąpie,

niech pani nie siada przy pompie,

niech pani deszczu unika,

niech pani nie pływa w strumykach,

niech pani wody nie pija,

niech pani kałuże omija,

niech pani nie myje się z rana,

niech pani, pani kochana,

na siebie chucha i dmucha,

bo pani musi być sucha!

NARRATOR

Wraca żaba od doktora,

myśli sobie:

ŻABA

Jestem chora,

a doktora chora słucha.

Mam być sucha – będę sucha!

Leczyłam się i leczyłam,

suszyłam się długo, suszyłam,

aż wyschłam tak, że po troszku

została ze mnie garstka proszku.

DOKTOR

A doktor drapie się w ucho:

Nie uszło jej to na sucho!

ŻABA i DOKTOR wychodzą. Wchodzi KACZKA DZIWACZKA (PATRYCJA).

NARRATOR

A cóż to znów za cudaczka?

KACZKA DZIWACZKA – PATRYCJA

Nie poznajesz? Jestem kaczka.

NARRATOR

To ty jesteś tamta dziwaczka,

co mieszka opodal krzaczka?

I zamiast trzymać się rzeczki

chodzi na piesze wycieczki?

KACZKA DZIWACZKA

Tak. Poszłam raz do fryzjera,

by kupić kilogram sera.

Tuż obok była apteka –

tam chciałam mleka pięć deka.

Z apteki poszłam do praczki,

kupować pocztowe znaczki.

NARRATOR

Gryzły się kaczki okropnie

KACZKI (narratorzy zakładają czapki)

A niech tę kaczkę gęś kopnie!

KACZKA DZIWACZKA

Znosiłam jaja na twardo

i miałam czubek z kokardą.

A przy tym, na przekór kaczkom,

czesałam się wykałaczką.

Kupiłam raz maczku paczkę,

by pisać list drobnym maczkiem.

Zjadając tasiemkę starą

mówiłam, że to makaron.

A gdy połknęłam dwa złote, mówiłam, że oddam potem.

NARRATOR

Martwiły się inne kaczki:

KACZKI

Co będzie z takiej dziwaczki?

NARRATOR

Aż wreszcie znalazł się kupiec.

KUPIEC – BARTEK

Na obiad można ją upiec!

Pan kucharz kaczkę starannie

piekł jak należy w brytfannie.

Lecz zdębiał obiad podając,

bo z kaczki zrobił się zając.

W dodatku cały w buraczkach.

Taka to była dziwaczka!!!

KACZKI wychodzą. Pojawia się ŻURAW i CZAPLA.

NARRATOR

Patrzcie – znowu jakieś ptaki.

Ciekawe, czy też dziwaki?

Chyba przykro żurawiowi,

że samotnie ryby łowi.

Patrzy – czapla na wysepce

wdzięcznie z błota wodę chłepce.

Rzecze do niej zachwycony:

ŻURAW – KSAWERY

Piękna czaplo, szukam żony.

Będę kochał ciebie, wierz mi,

Więc czym prędzej się pobierzmy!

NARRATOR

Czapla piórka swe poprawia:

CZAPLA – JULKA K.

Nie chcę męża mieć żurawia!

NARRATOR

Poszedł żuraw obrażony.

ŻURAW

Trudno. Będę żył bez żony.

NARRATOR

A już czapla myśli sobie:

CZAPLA

Czy właściwie dobrze robię?

Skoro żuraw tak namawia,

chyba wyjdę za żurawia.

NARRATOR

Pomyślała, poczłapała,

do żurawia zapukała.

Żuraw łykał żurawinę,

więc miał bardzo kwaśną minę.

CZAPLA

Przyszłam spełnić twe życzenie.

ŻURAW

Teraz ja się nie ożenię.

Niepotrzebnie pani papla.

Żegnam panią, pani czapla!

NARRATOR

Poszła czapla obrażona.

Żuraw myśli:

ŻURAW

Co za żona!

Chyba pójdę i przeproszę…

NARRATOR

Włożył czapkę, wdział kalosze

i do czapli znowu puka.

CZAPLA

Czego pan tu u mnie szuka?

ŻURAW

Chcę się żenić.

CZAPLA

Pan na męża?

Po co pan się nadweręża?

Szkoda było pańskiej drogi,

drogi panie laskonogi!

NARRATOR

Poszedł żuraw obrażony.

ŻURAW

Trudno. Będę żył bez żony.

NARRATOR

A już czapla myśli:

CZAPLA

Szkoda,

wszak nie jestem taka młoda.

Żuraw prośby wciąż ponawia,

chyba wyjdę za żurawia.

NARRATOR

W piękne piórka się przybrała,

do żurawia poczłapała.

Tak już chodzą lata długie,

jedno chce – to nie chce drugie.

Chodzą wciąż tą samą drogą,

ale pobrać się nie mogą. ŻURAW i CZAPLA wychodzą.

NARRATOR

Już skończone przedstawienie.

Cicho, pusto już na scenie.

Jednak wszyscy tu wrócimy.

Pięknie się pokłonimy i życzenia

babciom i dziadkom złożymy.

Kochana Babciu, Kochany Dziadku! – wszyscy razem

1. Czas jak koło szybko krąży,
rok za rokiem szybko mija.
Z życzeniami wnuczek dąży,
niech Wam tylko szczęście sprzyja.

2. Kocham mocno Babcię, Dziadka
To nie żarty moi mili.
Dzisiaj im życzenia składam,
By sto latek jeszcze żyli.

3. Babciu i Dziadku, choć mało rozumiem,

Kocham was tak mocno, jak tylko kochać umiem.

Po rosyjsku Ja lublju,

Po angielsku I love you!

Po francusku je t’aime

A po polsku kocham cię.

4. Babcia z dziadkiem dziś świętują, 
wszystkie dzieci więc pracują.

5. Zetrą kurze w każdym kątku, 
przypilnują dziś porządku. 

W kuchni błyszczą już talerze,

wnusia babci bluzkę pierze.

6. Wnusio już podaje kapcie, 
bardzo Kocha swoja babcię.
Dzisiaj wszystkie smutki precz! 
Święto Dziadków ważna rzecz!

7. Życzę, aby babcia i dziadziunio 
w zdrowiu długo żyli. 
Aby uśmiech dla nas mieli 
w każdej wolnej chwili.

8. Nasze życzenia zdrowia dotyczą,

Niech lata Wasze tu się nie liczą.

9. Niech babcia nigdy nam nie choruje,

A dziadek niech nam zawsze panuje.

10. W dniu tak uroczystym, w dniu Waszego święta,
składam Wam życzenia i o Was pamiętam.
By życie Wasze było kwiatami usłane,
tak piękne i czyste jak letni poranek.

11. Bardzo was doceniam i bardzo szanuję,

A dzisiaj po prostu bardzo dziękuję.

Z wami nie jest straszny świat,

Babciu i dziadku…

Dzieci razem:

Żyjcie nam sto lat!

Bibliografia:

  • „Brzechwa Dzieciom” – wiersze Jana Brzechwy
  • Wiersze dla Babci i Dziadka – panimonia.pl

Scenariusz z okazji Dnia Babci i Dziadka opracowała: Anna Kamińska – Czytelniczka Portalu