Bajka „Kto jest najpiękniejszy”

0
255

Bajka „Kto jest najpiękniejszy” to historia kwiatów mieszkających na jednej rabacie i bezustannie rywalizujących o tytuł najpiękniejszego. To również historia o pysze i niezgodzie, o samozachwycie, który nie prowadzi donikąd, jedynie do samozniszczenia. Jedynie skromni, cisi i tolerancyjni, rzekomo przegrani w tej siłowej batalii, wyjdą zwycięsko z rywalizacji porównywania się do innych, która tak naprawdę niczemu nie służy. Czytelnik dowiaduje sięz bajki, że piękno to sprawa względna i subiektywna, zgoda buduje, a niezgoda rujnuje.

Kto jest najpiękniejszy

Na ogrodowej rabacie mieszkało mnóstwo kwiatów. Były tam skromne fiołki i stokrotki, była pachnąca maciejka, fioletowe bratki, jeden mały tulipanek i ogromne piwonie. Niczym żołnierze postawieni na baczność stały dumne floksy, pysznił się rozłożyście pomarańczowy liliowiec, były konwalie i róże. Świeciło słońce, wiał delikatny wietrzyk, a nad kwiatami krążyły pszczoły i zbierały nektar na miód.

Pewnego dnia ogrodniczka przyszła na rabatę, by przyjrzeć się kwiatom i zebrać trochę do wazonu. W domu miało odbyć się wspaniałe przejęcie i kwiaty miały być jego ozdobą. – Ach – pyszniła się piwonia – ja i moje kwiaty jesteśmy najpiękniejsze, najbardziej wonne i różowe! Któż, jeśli nie my, będziemy stać w wazonie na honorowym miejscu.

– Hi, hi, hi – zachichotały konwalie śmieszki, potrząsając dzwoneczkami swoich główek – my też pięknie pachniemy! My też!

Mały tulipanek westchnął cichutko i też chciał coś dodać, ale w mig przerwała mu szkarłatna róża, która ze swoją siostrą – różą karminową – pięła się obok na pergoli.

– O ile pamiętam, to my jesteśmy królowymi kwiatów – wycedziła przez płatki i poruszyła drapieżnie zielonymi kolcami – jesteśmy najbardziej cenionymi kwiatami, najbardziej eleganckimi, a w wazonie nie lubimy towarzystwa, od razu więdniemy…

– A my, stokrotki – odezwały się z trawy białe słoneczka, ale przerwała im piwonia.

– Wy, stokrotki, jesteście zbyt pospolite, żeby ktokolwiek był wami oczarowany – wydęła dumnie różowe płatki i obróciła się do słońca.

Maciejka zaszumiała cicho, zapachniała, ale wobec wyniosłej róży nic nie odważyła się powiedzieć. Kwiaty zamilkły, spuściły nieśmiało swoje główki. Zapanowała cisza. Tylko jeden mały tulipanek pomyślał ze strachem, że on wcale, ale to wcale nie chce być zerwany, nie chce iść do wazonu, tylko marzy o tym, by zostać na rabatce, by cieszyć się wiatrem i słonkiem oraz towarzystwem pachnącej maciejki. Tymczasem ogrodniczka przyniosła sekator i grube rękawice.

Róże i piwonie na wyścigi prężyły się i wypychały do przodu, żeby zostać zauważone.

– Ja, ja, wybierz mnie! – przepychała się piwonia.

– Nie ty, ale my! – wtórowały jej róże i chowały kolce, aby się bardziej przypodobać ogrodniczce. Przepychały się i kłóciły, niemal pogubiły płatki, zapanował rozgardiasz i taki hałas, że nie było słychać ani brzęku pszczół, ani dzwoneczków konwalii.

Po chwili rozległ się dźwięk sekatora, po którym zapanowała cisza. Ogrodniczka ścięła róże i piwonie, i martwe kwiaty zabrała do domu.

Na rabacie zostały ciche stokrotki, skromne bratki i fiołki, samotny tulipanek i floksy. Pachniała maciejka a nad wszystkimi pobrzękiwały cichutkie dzwoneczki konwalii. A róże i piwonie wieczorem wyrzucono na kompostownik, gdyż tak się z sobą pokłóciły w wazonie, że do niczego już się nie nadawały. Leżały martwe i ciche, i zupełnie nie widać było, że są najpiękniejsze na świecie.

Autor: Barbara Stefańska – Pedagog specjalny – Czytelniczka Portalu